czwartek, 8 października 2015

#04 Kłamstwo

No więc, od czego by tu zacząć...
Nie pisałam przez miesiąc *Dla ciekawskich: [Klik]*
Ogólnie polecam wejść każdemu, bo wymyśliłam coś takiego jak "rozpiski", żebyście wiedzieli, kiedy się spodziewać rozdziałów.
Dzisiaj króciutko, ale trzeba z czymś ruszyć po przerwie :P
No więc, już nic więcej nie mówię, zapraszam do czytania!♥


Cisza. Wszyscy siedzieli i byli przy tym całkowicie pogrążeni we własnych myślach. Cała sytuacja zaczęła przerażać przyjaciół. Wiele osób od poprzedniej nocy nie pojawiło się w gildii z powodu strachu. Jak się okazało, najgorsza nie była myśl, że wśród nich jest morderca, tylko fakt, że ich rodzina zaczyna się rozpadać. W jedną sekundę wszystkie przygody i wspomnienia zostały zdeptane przez rzeczywistość w którą wielu do tej pory nie potrafiło uwierzyć. To wszystko działo się zbyt szybko, nikt tak naprawdę nie był przygotowany na śmierć swoja czy bliskich. Nikt nie chciał czuć tego bólu, tej dziury w sercu i psychicznego rozdarcia.
Niestety. Coś chciało inaczej.
Dźwięk zbitego talerza zmusił Natsu do zerwania się na równe nogi. Z szeroko otwartymi oczami spojrzał na stojącą przy barze Mirę w której nie było już ani kawałka prawdziwej Strauss. Jej pusty wzrok i brak codziennego uśmiechu pozbawiał gildię nawet skrawka radości. Zdawała się być dziwnie rozkojarzona i nieobecna, prawdopodobnie jej wrażliwa strona mocno przeżyła śmierć przyjaciół, a tym bardziej morderstwo Lucy. Przed feralnym dniem spędały w gildii dużo czasu na rozmowach i śmiechach, nawet sam Natsu czasem nie rozumiał dlaczego tak dobrze się bawią, jednak wtedy jeszcze było inaczej. Na chwilę obecną oddałby wszystko za jakikolwiek cień uśmiechu na twarzach przyjaciół.
- Pomogę ci – rzuciła szybko Lissana, która momentalnie pojawiła się obok siostry. Bez zbędnych słów kucnęła obok rozbitego talerza i zaczęła zbierać odłamki. Mira dziwnie odwróciła głowę, jakby nie chciała patrzeć na siostrę.
Natsu z powrotem usiadł ma miejsce. Spojrzał na przejętą twarz Erzy, która od początku nie potrafiła przyjąć do głowy wiadomości o kolejnej śmierci. Co chwila dało się słyszeć urwany szloch Wendy, mocno ściskała ona swoją Exceedkę i Happy’ego, a jednocześnie wtulała się w obejmująca ją Juvię. Lockser po ujrzeniu rozczłonkowanej Ever również się zmieniła, wzięła całą sytuacje na poważnie i zamiast ciągle biegać za Grayem starała się odciągnąć uwagę młodszej przyjaciółki od myślenia nad tym wszystkim. Sam Fullbuster natomiast również przemyślał całą sprawę, i chociaż to kłóciło się z jego przekonaniami, przeprosił Natsu. Dragneel nie był zbyt optymistycznie nastawiony do nagłego pojednania. Oczywiście, przebaczył mu, bo wiedział, że powinni się teraz trzymać razem, jednak wciąż pamiętał, że Gray był jednym z pierwszych, którzy go zdradzili.
- To nie ma sensu – stwierdził po chwili Fullbuster. – Czy Rada naprawdę ma to głęboko w dupie, że wszyscy powoli umieramy? I czemu do cholery tylko Fairy Tail? Czemu nie Sabertooth, którzy jakby nie patrzeć zrobili więcej złego niż my!
- Radzie to na rękę – syknął znany im głos. Z cienia wyszedł Gajeel, jak zwykle tajemniczy i zakryty, aż po brodę czarnym płaszczem. – Większość tych dziadów nienawidzi Fairy Tail, ale bez wszystkich głosów nie są w stanie rozwiązać gildii. Wybijająca nas bestia pewnie jest dla nich bardzo świetnym rozwiązaniem.
Natsu zerwał się z miejsca, uderzając zapaloną pięścią w stół.
- Przecież nie ma gwarancji, że ta bestia nie przerzuci się na ludzi nienależących do Fairy Tail!
Gajeel wzruszył ramionami.
- Wytłumacz to tym starym pierdom – warknął zaciskając dłonie w pięści. Redfox może i nie przyjaźnił się tak mocno z zamordowanymi osobami, ale on również odczuł ich stratę.
- Idę porozmawiać z Mistrzem – zdecydowała Erza wstając. Zatrzymał ją Gajeel, łapiąc ją za ramię.
- I co zrobisz? Makarov sam dobrze nie wie co się dzieje. Skoro twoja rozmowa z nim nic nie wniesie, to lepiej daj mu chwilę spokoju.
Scalet przyjrzała się uważnie jego dłoni, a następnie wbiła wzrok w czerwone tęczówki, ani trochę nie wyglądała przyjaźnie.
- Co masz na myśli przez „nic nie wniesie”? – szarpnęła ramieniem.
- Zgaduje, że chcesz przekonać Dziadka do tego, żeby mimo wszystko nie rozwiązywał Fairy Tail. Dobrze wiesz, że twoje zdanie nie ma tu niż do rzeczy.
Erza jednak nic już nie odpowiedziała, po prostu odwróciła głowę i ruszyła przed siebie, do biura Mistrza. Przyjaciele odprowadzili ją wzrokiem, a gdy tylko zniknęła za rogiem, znów nastała ta przeklęta cisza, przerywana od czasu do czasu szlochem małej dziewczynki.
Natsu westchnął spostrzegając, że Redfox znowu gdzieś zniknął. Cóż, miał nadzieje, że zostanie z nimi na dłużej, ale Gajeel to był w końcu Gajeel, on zawsze chodził własnymi ścieżkami. Dragneel nie mógł już wytrzymać suchości w gardle, dlatego wstał i ruszył w kierunku baru, dodając przy tym jakiś dźwięków w gildii, przez skrzypiące deski.
Podchodząc do baru minął białowłosą Lisanne, która speszona odwróciła wzrok i uciekła w swoją stronę. Od ostatniej nocy całkowicie się ignorowali i odwracali wzrok przy każdym kontakcie. Natsu właściwie nie robiło to żadnej różnicy, traktował to jako chwilową słabość. Tak po prostu wyszło i nic więcej sobie z tego nie robił. Gorzej, że po tym wszystkim miał straszne wyrzuty sumienia, a wszyscy uważali go za jakiegoś niepoważnego. Nie próbował się tłumaczyć, może i mieli racje. Bez względu na okoliczności czuł się jednak tak, jakby oszukiwał Lucy. Prawdopodobnie dlatego, że wciąż nie mógł pogodzić się z jej śmiercią. Wciąż czuł jej obecność, jej zapach, wszystko. Pragnął tak wiele, a najbardziej znów zobaczyć jej uśmiech.
Natsu schylił się do szafki i zdziwił się widząc, że nie ma kompletnie nic do złagodzenia jego pragnienia. Wyprostował się i odwrócił głowę w stronę zaplecza. Mira naprawdę musiała cierpieć skoro zapominała o własnych obowiązkach. Wydawało się, że praca barmanki naprawdę ją cieszy, dlatego ciężko było oglądać przyjaciółkę w takim stanie.
Chłopak nie miał zamiaru się upominać o brak wody, chociaż prawdopodobnie nie tak dawno spierałby się o brak dodatkowej porcji kurczaka w kurczaku. Sam ruszył w stronę magazynu, popychając lekko wahadłowe drzwi. W środku panowały egipskie ciemności, ale zmieniło się to po zapaleniu pieści. Natsu zamachnął się pięścią parę razy, ale w końcu stwierdził, że takim sposobem nie znajdzie tej wody nawet za rok. To miejsce było tak napchane rzeczami, że chyba tylko spędzająca tu całe dnie Mira wiedziała co gdzie leży. Dragneel odnalazł na jednej ze ścian włącznik światła, a magiczne kryształy rozświetliły całe pomieszczenie.
- Natsu? – usłyszał niski głosik jakiejś dziewczyny. Chłopak uniósł brwi, już tak dawno nie słyszał głosu Miry, że prawie go nie rozpoznał. W sumie nie tylko to go zaskoczyło. Wszystko wskazywało na to, że Strauss przewróciła się, a jej jedynym oparciem stały się drewniane skrzynie z jedzeniem. Blada twarz przyjaciółki wyglądała okropnie, zupełnie jakby powoli traciła siły. Niby jej spojrzenie lekko ożyło, ale brązowe tęczówki wciąż wydawały się puste.
Dragneel podszedł do niej dwoma krokami i kucnął, ale zanim zdążył o cokolwiek zapytać, ta już otworzyła usta:
- To jest już bez sensu… ja… przepraszam, nie dam już więcej rady – wychlipała. Dragneel był zupełnie zdezorientowany. O czym ona mówiła? I czemu teraz? Miał tak wiele pytań, ale nie był nawet w stanie dość do głosu, bo białowłosa kontynuowała swój płacz: - To wszystko prze ze mnie! Nie mogę sobie wybaczyć!
Natsu drgnął. W tym momencie tylko jedno przyszło mu na myśl. Czy to możliwe, że to przez moc Miry stało się to wszystko? Co jeśli straciła kontrole nad duszą demona? Czy to możliwe, że to przez nią ciągle widział przed oczami zakrwawione ciało Lucy? Dragneel zacisnął dłonie w pięści, samemu już dopowiadając resztę historii. Gwałtownie dźwignął się na nogi, aby odsunąć się od zapłakanej białowłosej, która jeszcze bardziej zalała się łzami.
- Więc to ty? Jak mogłaś! – warknął na całe gardło, nie obchodziło go w tym momencie, że mógł go ktoś usłyszeć. Może podświadomie chciał, aby wszyscy poznali prawdę. – Wiesz jak mi było z tym ciężko?!
- Ja… przepraszam! – wyrzuciła z siebie niewyraźnie, dusząc się od własnego płaczu. Łzy spływały żwawo po jej twarzy formując na policzkach rzeki słonej wody, które kapały na jej pognieciona i podrapaną od upadku sukienkę. – Ja po prostu… nie mogłam… to moja wina!
Natsu zamknął oczy z nerwów. W ciemności własnego umysłu zobaczył zakrwawioną blondynkę, biednego Reedusa i rozczłonkowaną Eve. Wszyscy oni zostali zabici przez przypadek? Przez zwykłą, niekontrolowana moc? Trwanie jego rodziny i jego gildii stało pod znakiem zapytania z powodu osoby, po której kompletnie się nie spodziewał czegoś takiego. Było mu cholernie ciężko patrzeć w oczy ludzi, kiedy wytykali go palcami i bali się podejść, bo był jedynym oskarżonym. Prawie wszyscy przyjaciele odwrócili się od niego.
Nawet nie wiedział kiedy, ale jego pięść pokryła się żywym ogniem. Wycelował ją w białowłosa, która otworzyła szeroko oczy.
- Na…Natsu.. Nie rób tego! Proszę! Wybacz mi! – wrzeszczała, starając się wstać i zacząć uciekać. Niestety, prawdopodobnie kiedy się przewróciła, jakiś przedmiot przypominający worek z czymś ciężkim spadł jej na nogę. Z przerażeniem wpatrywała się we wściekłość w oczach chłopaka.
- Mam ci wybaczyć? Przez twoja głupotę… - nie dokończył. Syknął, zaciskając oczy, ponieważ znów poczuł mocny ból w sercu, dziura która stawała się coraz większa męczyła go w kółko i w kółko.
- Natsu zrozum! Naprawdę nie chciałam aby tak wyszło! – wyjąkała znów zalewając się łzami i zakrywając usta dłonią, aby nie krzyczeć tak głośno. Niestety zaczęła się przez to dusić i kaszleć.
- Co tu się dzieje? – zapytał Gray, którzy przyszedł do magazynu po usłyszeniu krzyków. Spodziewał się wszystkiego, ale nie zapłakanej Miry i wściekle spoglądającego na nią Natsu.
- Gray! To wszystko jej wina! – warknął. Fullbuster starał się nie popełnić drugi raz tego samego błędu i bezpiecznie zapytał:
- O czym ty mówisz? – zmarszczył brwi.
- O tym, że to przez jej moc wszyscy nie żyją!
- W-wszyscy? – wydukała. – Nie, Natsu… ty nie rozumiesz…
Chłopak wycelował w nią pięść pokrytą ogniem. Gray nie wiedział co robić. Nie znał sytuacji, ale wewnętrznie aż krzyczał, ze powinien zatrzymać Dragneela. Wewnętrznie zdążył w tak krótkim odstępie czasu przeprowadzić ze sobą kilkanaście kłótni, aż w końcu zadecydował. Zacisnął zęby i złożył dłonie w charakterystyczny sposób.
- Lodowe Tworzenie: Więzienie! – Natsu nawet nie zdążył zareagować, kiedy został zamknięty w lodowej klatce, której nie dało się nawet stopić. – Ochłoń.
Gray ściągnął z nogi dziewczyny worek i pomógł jej wstać. Wciąż nieufny zostawił ja, by stanęła sama, opierając się o skrzynie, a następnie chłopak robił krok w tył. Białowłosa zaczęła dyszeć, i przetarła drżącą ręka twarz. Wyglądała na naprawdę przerażoną i załamaną.
- Ja naprawdę już nie dam rady tego utrzymać. To jest za trudne- wydusiła z siebie, zaciskając jedno oko z bólu.
- O czym ty mówisz? – zapytał ponownie Gray.
- Od razu mówię, jak rzuci się na ciebie, ja ci nie pomagam – syknął Natsu, który całe ciało pokrył ogniem mając nadzieje, że uda mu się roztopić lód towarzysza.
Gray nie przejął się słowami Dragneela i wciąż obserwował Mirajane.
- Ja… okłamałam was… Tego dnia… to nie Lucy zginęła.
Natsu drgnął i otworzył szerzej oczy, kiedy zauważył przebijające się pasemka na białych włosach przyjaciółki. Serce zabiło mu szybciej, a rozum już całkowicie eksplodował. Gray również nie mógł uwierzyć w to co widzi. Lucy wcale nie zginęła, ponieważ stała teraz przed nimi, cała i zdrowa.
- O kurwa… - podsumowali jednocześnie, kiedy Heartfilia zemdlała.


8 komentarzy:

  1. O kurwa. Japieprze ale zajebiosssa! Uwaaaaaaah! Tego to się nie spodziewałam! Majgadmajgadmajgad ale sie jaram!
    Wyjątkowo krótki ci ten rozdział wyszedł... martwi mnie to, ale ok. Wybaczem xp
    Czyyyli Lucyna żyje. To łejt.. to to teraz była Mira, czy Lissana? Nie no pogubiłam się przez taki ekscytujący koniec. Czyyyliii, albo panna M albo L (rozmiary ubrań, loool) to jedna z nich nie żyje, ciało oddała duszy Lucy? Nie łejt to nie to...
    <(°~ °<) \(°~ °\) /(°= °/) mój mózg się przegrzał...
    Czekam na nexta, nirmalnie nie mogę się doczekać!
    Pozdrowiooonka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to było...
    Ja już nic nie rozumiem! O co w tym chodzi?! Chcę więcej! Ty nie dobra! Uch...
    Dobra, spokój...
    To było niesamowite... nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału...
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  3. ... Ło matko, o borze szumiący i złocisty...
    No to powiem jedno - Natsu ma przejebane. Jestem tylko ciekawa, czy on aby na pewno przespał się z Lucy tamtego dnia xD I jeśli tak, a potem z Lisanną, to... Coś mi się zdaje, że Lucy będzie lekko... zła?
    Ja coś czułam, że Mirze-Lucy nie chodzi o te wszystkie zabójstwa. Natsu jednak, jak to Natsu, nie daje sobie od razu wytłumaczyć...
    Pozdrawiam, czekam na więcej!

    ~Juvia L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli kurwa nie jestem tempa! :D Moja teoria się sprawdziła jednak według niej to nie Lucy jest mordercą. W prawdzie wiedziałam, że najprawdopodobniej przeżyła, co zdałam sobie sprawę niestety dopiero rozdział wcześniej.
    Mój spis morderców zmniejszył się i teraz podejrzewam już tylko 2 osoby. Daj Bóg, aby morderca był którymś z nich!
    Kin: Ja pier... Jak ja się cieszę, że ognisty smoczek potraktował Liss jak słabość <3 Nienawidzę jej... xd I Luce ożyła... Więcej sexów z Natsiastym <3 Może teraz postarają się o dziecko...
    Shi: o.O Pojebało? W świecie gdzie wszyscy giną chcesz wcisnąć dzieciaka?
    Kin: No co? Była by podwójna ciąża!
    Shi: o.O
    Kin: No że Lucyna i Liss... W sumie Natsiasty jebał się z nimi w tym samym tygodniu...
    Shi: Ale to nie znaczy że zostały zapłodnione głupi cwelu...
    Kin: Ale zapomnieli się zabezpieczać >.<
    Shi: A skąd wiesz że Lu-chan i Lisanna nie łykaja tabletek antykoncepcyjnych...
    Kin: Shi... To Fairy Tail...
    Shi: Wróćmy do rozdziały pliz...
    Kin: Okay. Pisz, a ja spierniczam pisać ten TWÓJ 18 rozdział...
    Shi: W końcu się jej pozbyłam. Fajnie wszystko i w ogóle... Ale jakoś... Inaczej jest w tym Fairy... Mam nadzieję, że następną zabitą/ym będzie Juvia, Erza, albo Lisanna. Mogę również z argumentować mój wybór :3
    1. Juvia... Nosz kurna kocham Gruvię, ale Gray powinien zrozumieć ile stracił. Bądź co bądź może w końcu wyzna jej miłość po pokonaniu Zerefa, ale mimo wszystko na tym blogu chcę zobaczyć jak za nią rozpacza. W końcu trochę zasłużył za swoje zachowanie...
    2. Erza - jest najsilniejszą maginią w gildii. To logiczne, że trzeba pokazać, że nasz przeciwnik jest silny. Jakby nie patrzeć moim zdaniem zaczął od płotek, bo ani 'Lucy', ani Reedus, ani tym bardziej Ever nie byli silni. Poza tym muszę zawężyć krąg podejrzanych do jednej osoby :/
    3. Lisanna. Nieważne jak bym jej nie lubiła i tak mi jej szkoda, bo jak dla mnie Natsiasty potraktował ją trochę jak zabawkę. Podobnie postąpił z Lu-chan... Tak jak Gray niech rozumie co stracił. W sumie było by mi szkoda Elfa i Miry (której dziwnym trafem nie ma... Czyżby nie żyła?), ale jednak trzeba pokazać jak to co kochamy jest ulotne.
    Tak więc tu zakończę swój komentarz, bo wygadam kto moim zdaniem jest mordercą!
    Życzę wenki i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewidentnie za krótko, ale rozumiem, że masz problemy. Sama takie miewam, a pisanie wtedy idzie stokroć gorzej.
    NO ALE TAK CZY SIAK, ROZŁOŻYŁAŚ NIE NA ŁOPATKI. MIAŁAM MILION POMYSŁÓW CO DO MIRAJANE, ALE NIE COŚ TAKIEGO!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój mózg właśnie przechodzi całkiem poważne przegrzanie z powodu tego, co właśnie odebrały oczy, także na jakiś kreatywny komentarz nie ma co liczyć, ale postaram się skorzystać z tego, co jeszcze się nie przegrzało.
    Ekhem. "O kurwa" to naprawdę zacne podsumowanie, dlatego sorry chłopaki, ale z niego skorzystam. Otóż - O kurwa... Spodziewałam się wszystkiego - od Levy, która od początku była dla mnie jakaś podejrzana, aż po samego Gray'a. Mimo iż obydwoje aż tak bardzo mi nie przypasowali do roli morderców byłam skłonna w to uwierzyć. Jednakże w to, czego dowiedziałam się w tym rozdziale ni uja nie mogę uwierzyć. Kto zginął, skoro nie blondyna? Jak to się stało, że kochana Lucynka stoi właśnie przed nimi cała i zdrowa? Nie wiem ile razy ja przewertowałam ten rozdział oczami, ale dalej nie mogę w to uwierzyć... Nie wiem, może to dlatego, że mi się mózg naprawdę przegrzał...
    A więc czekam na więcej, muszę się dowiedzieć o co chodzi, no normalnie...
    Rozumiem, że masz problemy, także spokojnie, będę czekać cierpliwie (no może nie do końca).
    Życzę weny i tak dalej i tak dalej. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. No to już przeczy wszelkiej logice.
    Pomożecie mi, chłopaki?
    Gajeel: A co tu pomagać? Ja już wyraziłem swoje zdanie.
    Ech... Ale to był... taki inny Gajeel. Ja chcę usłyszeć twoją teorię spiskową >.<
    Gajeel: Nie znam się na tych gwiezdnych coś tam, więc nie mam pojęcia jak Lucka to zrobiła... Ale ja też tak chcę. Przyda się w sytuacjach kryzysowych.
    A, tak. Zapomniałam, że Gajeel rzadko myśli.
    Gajeel: Ej!
    Greed: A mojej teorii nie chcesz usłyszeć?
    Nawet nie chcę cie widzieć, cwelu! Spadaj!
    Greed: Miałem być przy mroczniejszych opowiadaniach!
    Ale teraz cię nie chcę! Sio!
    Greed: Nigdzie nie idę.
    *wymawiam jego imię powoli, z japońskim akcentem* Greed!
    Greed: *wzdryga się, ale pozostaje w miejscu*
    Jak się na to uodporniłeś?
    Greed: Lata ćwiczeń. A moja teoria spiskowa jest następująca:
    Kogoś ktoś/coś opętało. To nie może być normalne działanie któregoś z członków gildii. Przecież traktują się jak rodzina.
    Poczekamy, zobaczymy. Jeśli chodzi o Rinkitę, to sądzę, że w następnym rozdziale jeszcze bardziej zagmatwa teorię spiskową wszystkich swoich fanów <3
    Gajeel: *z dołu* Aśka! Gdzie schowałaś sztućce?!
    Przed tobą, metalożerny cwelu! Nie znajdziesz!
    Gajeel: Głodny jestem!
    Chuj mnie to obchodzi!
    No cóż... Weny życzę i czekam z utęsknieniem na następny rozdział <3
    Greed: Matane~
    A od kiedy ty się żegnasz?
    Greed: Od wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekhem.. mózg mi eksplodował.... To kto zginął? MIRA??? Moja kochana.... no nic skoro Lucyna żyje to jakoś ją zniosę. JAKOŚ. To przez te święta mam dobry humor, nie oszukujmy się liczę na prezenty (mam normalnie aureolkę na łbie od tej słodyczy i grzeczności).
    To było wiadome, że to nie Mira ich pozabijała, no bo już w 4 rozdziale wszyscy by się dowiedzieli? Niemożliwe, poza tym... że niby NATSU to odkrył? Niby przypadkiem ale i NIE. Nie mam podejrzanych i dzięki temu nie mogę usiedzieć na miejscu z tej ciekawości! Skrob szybko następny rozdział!
    Odniosę się może jeszcze do tego wpisu, a więc same pochwały! Zauważyłam tylko drobną literówkę, ale potem mi się zgubiła, więc nie ma tematu. A Gajeel taki mrrraśny~! I.... To miał byś ogółem super ekstra komentarz, ale wyszło jak zwykle, więc już nie bd się pogrążać i weny życzę!
    Milaa

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś/aś? W takim razie proszę, zostaw komentarz, ponieważ każdy daje mi niesamowitą motywacje do dalszego pisania. ^^